AddThis

AddThis Social Bookmark Button
Oszustwo w totolotku. PDF Drukuj Email
Wpisany przez philozoph   
Poniedziałek, 16 Marzec 2009 13:16

W rozlicznych moich podróżach coraz częściej słyszę pomysły jak totalizator sportowy oszukuje na losowaniach. Przyjrzyjmy się temu dokładniej.

 

Oszustwo to może nieco za ostre słowo i raczej nie podpisałbym się pod nim. Ale ilość i wysokość kumulacji daje do myślenia. Chciałbym na wstępie odrzucić możliwość manipulacji na poziomie samego losowania. Przeanalizujmy kilka najczęstszych teorii:

Kręcą kilka losowań i wybierają tę gdzie nie ma szóstki

Nie da się całkowicie podważyć tej teorii, ale ma ona słabe punkty.Kolektury przyjmują zakłady praktycznie aż do samego losowania. Pozostaje bardzo mało czasu na określenie wyniku. Mała ilość czasu pomiędzy zamknięciem kolektur a losowaniem ogranicza możliwość wykonania większej ilości prób, a liczba kombinacji jest bardzo duża. W studiu znajduje się komisja z Osób Zaufania Publicznego, a takie działania wymuszają skorumpowanie tych osób. Ja wiem że osoby skrajnie radykalne podważą ten argument, szanuję ich zdanie, ale uważam takie zajście za mało prawdopodobne. Sposób kręcenia programu w znacznym stopniu obniża możliwość montażu lub modernizacji cyfrowej na taką skalę.

Kulki mają różną wagę i w dziurki wpadają te lżejsze.

Teoretycznie możliwe. W czasach beztroskiej młodości próbowałem strzelać różnymi przedmiotami przy pomocy sprężonego powietrza. Skutki były naprawdę różne ponieważ bardzo trudno było stworzyć dokładnie takie same warunki strzału. Właśnie ze względu na precyzję takiego mechanizmu ta teoria wydaje mi się mało prawdopodobna. Masy kulek dobrane do absurdalnej ilości miejsc po przecinku, podobna precyzja sterowania nadmuchem oraz przepływem powietrza. Do pewnego działania takiej aparatury byłyby wymagane sterylne warunki.

W kuleczkach znajdują się magnesiki.

Przyznam że akurat ta teoria po pewnej modyfikacji mogłaby, w mojej opinii, zadziałać. Jeżeli w kuleczkach umieścić by kawałki metalu a nad wylotami elektromagnesy mogło by to zadziałać. Oczywiście pole wytwarzane przez elektromagnesy musiało by być dość duże co wiąże się ze sporym zużyciem energii, sporymi rozmiarami elektromagnesów, oraz znaczną ilością ciepła do odprowadzenia. Natomiast w porównaniu z poprzednimi teoriami ta wydaje się być do zrealizowania. Może kiedyś pokuszę się o przeprowadzenie takiego eksperymentu.

Ponieważ istnieje jeszcze jeden sposób który jest skuteczny i bardzo trudny do zaobserwowania wydaje mi się że nikt by nie zaryzykował bawienia się w oszustwo przy samym losowaniu.

Metoda na którą bym postawił to takie „oszustwo” bez oszustwa. Zaraz udamy się w przestrzeń matematyki, dokładnie w zdarzenia losowe. Poproszę abyście Wy – czytający zapamiętali jedną istotną rzecz. W świecie rzeczywistym „przypadkowość” jest stanem idealnym. Wiem dziwnie to brzmi. Spróbuję to troszkę rozjaśnić. Jeżeli mamy przykładowo monetę lub kostkę do gry i będziemy wykonywać rzuty nią uzyskamy idealny układ przypadkowości wyników. Żadne urządzenie nie jest w stanie naśladować tego stanu. Wielu uczonych zmarnowało młodość nad sposobami zbliżenia modeli matematycznych do stanu rzeczywistego. Któregoś dnia ktoś wreszcie przyznał że chyba nie jest to możliwe. Zaczęto w stosunku do liczb uzyskiwanych z układów cyfrowych używać nazwy „pseudolosowe”. Zapamiętajmy więc że rzucając prawdziwą kostką do gry uzyskamy idealny układ „losowy”, grając w tę samą grę przy pomocy komputera lub elektronicznych kostek otrzymamy układ „pseudolosowy”. I co najistotniejsze. Układy pseudolosowe zawsze posiadają jakieś ograniczenie. W tym miejscu chciałbym może przeprosić badaczy tych układów za użycie określenia o marnowaniu życia. Ich badania są niezwykle cenne. Użyłem tych słów by określić subiektywne odczucie. Mam po prostu wrażenie że z tymi układami jest podobnie jak z perpetum mobile. Wiemy jak fanie by było, ale nie potrafimy pokonać ograniczeń. Może dzięki trudowi badaczy nastanie taki dzień że się uda, więc oddaję pełny szacunek tym badaczom. Przejdźmy do sedna sprawy. Potrzebne będzie nieco obliczeń. Dla uproszczenia tego opracowania rozumowanie przeprowadzę na przykładzie dużego lotka. Na początek wyobraźmy sobie że gra tylko jedna osoba i koniecznie chce trafić szóstkę. Ile musiała by skreślić kuponów.

Wychodzi prawie 14 milionów kuponów. Licząc że na każdy zakład przeznaczy 2 zł to żeby opłacało się to zrobić nagroda powinna wynosić więcej niż 28 mln:). Wniosek z tego taki: aby na pewno trafić trzeba skreślić 13 983 816 kuponów z różnymi układami cyfr (100% układów jest wykorzystane). Do dalszych rozważań załóżmy że mamy dokładnie tylu grających i nikt nie skreśli takiego samego układu cyfr. Ktoś musi trafić i nie ma kumulacji. No dobrze, ale czy zawsze gra tylu ludzi?? Dane zaczerpnąłem ze strony: http://lotto-centrum.com/lc/dl-ile_zakladow.php. W dużym zaokrągleniu wyszło mi że gra średnio koło 8 000 000 zakładów. Policzmy to:

Czyli 42% układów jest nieobstawione.  Skutkiem jest brak 6 w prawie co drugim losowaniu. Ale czy grający skreślają układy które się nie powtarzają?? Chyba nie ma takiej możliwości. Niestety nikt nie podaje takich statystyk. Patrząc na ilość osób pomiędzy które dzielona jest nagroda jest to przedział od 1 do rekordu który padł 30-03-1994 i było to 80 osób. Tak zupełnie z sufitu załóżmy że 1/3 zawartych zakładów to układy powtarzające się czyli

Czyli prawie czyli liczba kombinacji jest mniejsza o prawie 15%. Razem z poprzednim obliczeniem wychodzi 57% układów nie jest skreślone. Z dużym zaokrągleniem można powiedzieć że główna wygrana padnie co 3 losowanie.

No dobrze, ale czemu prosiłem zapamiętać zdanie o układach pseudolosowych. Nie udało mi się odnaleźć jakiś statystyk ale według obserwacji głównych wygranych częściej niż zwykle pojawia się słowo „chybił-trafił”. Z bardzo szacunkowych wyliczeń wyszło mi że ponad 70% graczy korzysta z tej metody. Liczby na kuponie są generowane w układach pseudolosowych. Jaki to ma skutek?? Takie oszustwo bez oszustwa. Układy pseudolosowe nie wygenerują niepowtarzalnych liczb. Ba nawet takie powtórki zdarzają się częściej niż kiedy ludzie sami skreślają liczby. Nawet jeśli przyjmiemy że 10% układów powtarza się z tego powodu to sumując wszystkie procenty mamy już 67% układów które nie są skreślone. Czyli kumulacja praktycznie pewna. Teraz puszczę sobie wodzę fantazji:). W dniu 30-03-1994  80 osób jakimś dziwnym cudem miało dokładnie takie same liczby. W mojej subiektywnej opinii to robota systemów pseudolosowych. System chybił-trafił wygenerował aż 80 takich samych układów liczb. Idąc na całego. Powiedzmy że każdy układ chybił-frafił w tym dniu miał taką częstotliwość powtarzania i że całe 8 000 000  gracy grało tylko tą metodą.

Czyli nie cały 1% układów był obstawiony !! Wygrana średnio raz na 100 losowań!! Każde losowanie to 8 000 000 graczy  x 2zł x 100 losowań = 1 600 000 000 zł czystego zysku!! Aż się kalkulator zagotował:). Pamiętajmy że i tak funkcjonuje tu aż 100 000 układów. A gdyby ograniczyć je tylko do 1000?? To już policzcie sobie sami, ja otwieram własnego totolotka:).

Szczerze mówiąc jeśli miałbym oszukiwać w tego typu grach to zrobiłbym to dokładnie tą metodą. Trudna do udowodnienia, praktycznie niewykrywalna, bardzo łatwe do zrobienia. Oczywiście to są tylko „akademickie” rozważanie. Gry losowe są tak zyskowne że jakakolwiek manipulacja przy nich jest zupełnie zbędna i nawet ja nie wierzę by komuś się chciało majstrować.

Dobrze a teraz ostudzimy nieco umysł. Czas na wnioski.

Jeśli chcesz wygrać szóstkę skreśl  13 983 816 różnych układów cyfr. Nie kupuj „pewniaków”, nie ściągaj programów. To jedyny pewny system.

Szóstka w totka to 1: 13 983 816, uratowanie człowieka chorego na raka to 1:4. Jak nie masz co zrobić z 2 zeta to przeznacz je na pomoc innym. Więcej pożytku z tego będzie.